
O „Barbarze” i o mnie
Żeglugą śródlądową zainteresowałem się ponad 10 lat temu. Podczas czarterowych rejsów, a później już własną łodzią zorientowałem się, że znalezienie sprawdzonych i przede wszystkim przydatnych informacji na temat szlaków wodnych jest stosunkowo trudne. Są one albo porozrzucane po forach i stronach, albo nie udawało mi się znaleźć tych informacji, jakie były mi potrzebne. Tym samym zebrałem je sam w jednym miejscu z nadzieją, że tych, którzy fantazjują o pływaniu po rzekach i kanałach zachęci do przekonania się osobiście, jak przyjemna i kojąca jest to rekreacja. A ci, którzy już pływają , będą mieć w jednym, poręcznym miejscu to, co podczas żeglugi warto mieć wraz z garścią sprawdzonych wskazówek i kontaktów.
Jak dotąd nie udało mi się opłynąć wszystkich dróg wodnych w Polsce i nie zamierzam się napinać, jak niektórzy autorzy podobnych publikacji, że wszędzie już byłem (choć tak naprawdę niewiele mi już brakuje, w rekordowym sezonie przepłynąłem po śródlądziu ponad 1300km). Dołożyłem jednak wszelkich starań, by wstawiać tu sprawdzone na różne sposoby informacje. Jeśli jednak znajdziesz na stronie błędne lub nieaktualne dane, proszę o zostawienie uwag w komentarzu. Jednocześnie zaznaczam, że nie ponoszę jakiejkolwiek odpowiedzialności za zdarzenia mogące powstać w wyniku korzystania z informacji zawartych na stronie, poprawnych bądź błędnych.
Moja łódź to siedmiometrowy kabinowy jacht Waterland 700 o nazwie Barbara. Taka długość jest akuratna dla jednoosobowej załogi, w której zwykle pływam. Po licznych perypetiach z napędem (kiedyś silnik stacjonarny, potem zaburtowy wymieniony ostatnio na 30-konny Suzuki, w którym powinny się wreszcie skończyć problemy ze wstecznym i gaźnikiem (bo nie ma gaźnika). Miejsce po usuniętym silniku stacjonarnym okazało się idealną lokalizacją ogrzewania na diesla – to była najlepsza inwestycja w tę łódź, dzięki czemu mogę zaczynać i kończyć sezon o dowolnej porze roku bez marznięcia w zimne poranki. Łódź ma toaletę, kuchenkę, wysokość w kokpicie pozawala mi nie garbić się. Dzięki panelom fotowoltaicznym na dachu (fantastyczny wynalazek!) jestem całkowicie samowystarczalny prądowo i nawet na postoju ani nie marznę, ani nie siedzę po ciemku.
Strona ma charakter niekomercyjny i będzie aktualizowana. Zachęcam do rozpowszechniania i udostępniania.
Stopy wody pod kilem!



