
Rejs Bugiem wiosną 2024 był niespodziewanym side-questem rejsu Pisz-Iława. Rejs odbywał się etapami, po postoju na Zalewie Zegrzyńskim stwierdziliśmy – czemu nie. Oryginalny plan obejmował popłynięcie Bugiem do granicy, czemu nie dawano żadnych szans – tak samo jak nie dawano żadnych szans dopłynięciu do Wyszkowa. Ostatecznie udało się pokonać jakieś 115km w górę i tam zapadła decyzja o zawróceniu. Znaczną część drogi pokonywałem w pojedynkę i po kolejnym utknięciu na mieliźnie i spychaniu samemu 7-metrowej łodzi – płynąc zgodnie z oznakowaniem przy wysokich stanach wód – szanse na dopłynięcie dalej zacząłem widzieć przez mniej różowe okulary. Zresztą oznakowanie jest raczej umowne i koloru tyczek, ustawionych zapewne dekady temu, nie należy wyciągać żadnych wniosków. RZGW Lublin, robisz to źle.
Najpiękniejszy odcinek Bugu zapamiętałem z fragmentu między Kamieńczykiem a Szuminem. Rzeka rozlewa się tam szeroko i majestatycznie, sama okolica jest popularnym jak się wydaje miejscem na weekendowe i dłuższe wypady warszawiaków. Tak jak na Narwi i Pisie – po prysznic i cywilizację należy kierować się raczej do obiektów agroturystycznych.
Sam Bug jest bardzo, ale to bardzo wymagającą rzeką. Nawet nie tyle z powodu braku jakiegokolwiek oznakowania szlaku (tyczki na początku serii wysepek niekoniecznie zaprowadzą we właściwe miejsce) i przeszkód (na przykład zatopionego pod Brokiem 30-metrowego parostatku którego przy wysokich stanach nie widać). Bug jest miejscami bardzo głęboki, tuż obok ekstremalnie płytki, czasem okazuje się, że wewnętrzna strona zakrętu jest głębsza niż zewnętrzna. Dość powiedzieć, że szuraniem po piachu (dobrze, że po piachu!) starłem jakiś cal średnicy śruby.
Na pewno na Bugu jest się samotnie, im bardziej w górę tym rzadziej pojawiają się większe łodzie. Jak wszędzie – dostaje się dużo życzliwości i bezinteresownej pomocy, co dla mnie jest największą frajdą, jaką dostaję z pływania.
Bug od odcinka granicznego do 42,2km znajduje się w zarządzie RZGW Lublin, co podaję jedynie dla porządku 🙂 Kilometraż liczony od ujścia do Narwi w górę, pierwszy znak kilometrażu znalazłem na 115km. Kilometraż poniżej może być z tego powodu nie bardzo dokładny, tak czy inaczej na Bugu należy pływać bardzo ostrożnie i rozważnie.
8 PB Kuligów, pomost

10 LB Popowo, ośrodek szkoleniowy SW, obecnie brzeg niedostępny dla osób z zewnątrz
13,5 mielizny, trzymać się PB
22,5 mielizna
32,5 Wyszków LB przystań
33,5 most, PB miejsce na postój

36,2 most
41,9 Kamieńczyk, płytko po wewnętrznej zakrętu
43,2 płytko
44,6 Brańszczyk, „molo” a przy nim płytki, ale zawsze basen portowy. Brańszczyk bardzo urokliwy i zadbany

50-54 najpiękniejszy fragment Bugu na tym odcinku
66,4 płytko
69 płytko na całej szerokości rzeki
72,3 płytko
73,5 zatopiony parowiec, brak oznakowania i informacji, ostrożnie!

76 Most, Brok. Przemiły i bardzo życzliwy właściciel okolicznego centrum restauracyjno-wypoczynkowego, można skorzystać z prysznica. Gminne pomosty z kolei chyba w ogóle nie są wystawiane i cały rok spędzają na lądzie. Basen portowy płytki, ostrożnie. Blisko po paliwo. W razie rozjechania się niniejszego kilometrażu z własnymi obliczeniami – można Brok przyjąć z punkt odniesienia.

W Broku nie produkują piwa, to nie ten Brok 🙂
80,5 oznakowanie od czapy, płynąć głównym nurtem
83,3 płytko na całej szerokości
85,3 płytko, trzymać się wyższego brzegu
90 most kolejowy
91,5 most drogowy do Małkini. Między mostami koszmarny, płytki odcinek, tu nabrałem wątpliwości czy to aby dobry pomysł pchać się dalej
95 lepsze przejście węższą stroną

Paręnaście kilometrów dalej Nur, do którego jednak już nie dałem rady dopłynąć.

